Słów kilka o gotowaniu.

Wpisy

  • piątek, 01 lutego 2013
    • Miód: naturalny oraz sztuczny

      Pracowałem kiedyś w miejscu, gdzie mieliśmy stały dostęp do spożywki. Rzecz jasna mogliśmy ją brać, ale za każdy produkt trzeba było zapłacić. Dzięki temu śniadania i obiady w pracy przestały być nudnymi kanapkami, gdyż dzięki temu co leżało na półkach mogliśmy przyrządzać całkiem zacne potrawy. Był  to zdecydowany plus tego miejsca, ale jeden z nielicznych.
      Ekipa z którą pracowałem nie należała do najbystrzejszych, więc można powiedzieć, że wpasowałem się tam bardzo dobrze. Kiedyś, robiąc sobie przerwę jeden z kolegów przyniósł herbatę i sztuczny miód. Kiedy spytaliśmy go czemu tak właśnie chce mieszać odpowiedział, że łapie go przeziębienie i chce je zawczasu wyleczyć miodem. Tak, miodem. Sztucznym.

      Jednakże warto może powiedzieć kilka słów o tym, czym różni się miodek naturalny od sztucznego. Oczywiście, przepis na zrobienie obu jest zdecydowanie odmienny, ale gdzie dokładnie te różnice leżą?

      miody

      Skład sztucznego miodu jest inny, niż naturalnego. Jego możliwości związane z wpływem na zdrowie są w zasadzie żadne, bo składa się głównie z sacharozy (choć nie zawsze, ale najczęściej). Do tego dochodzi fakt, iż naturalny miód robiony jest z różnych kwiatów. Sztuczny to kilka receptur, które różnią się chemicznymi komponentami. Ciężko jest tutaj szukać jakiejkolwiek naturalności. Warto wspomnieć, iż to że miód się krystalizuje dobrze świadczy o jego zawartości, bo każdy naturalny miód prędzej, czy późnie taką formę przybiera. Rzecz jasna tanie naturalne miody to również żadna frajda i nie ma sensu pakować swoich pieniędzy w coś, co nie jest zbyt zdrowe, nawet jeśli nosi znamiona naturalności.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      piątek, 01 lutego 2013 23:19
  • wtorek, 29 stycznia 2013
    • Sałatka Warzywna i Bigos

      Mam tak, że bigos lub sałatkę warzywną (którą chyba każdy z nas zna, bo to kultowe danie z czasów PRL, które po dzień dzisiejszy jest obowiązkowe w większości domów. Czego by nie mówić, przepis na sałatkę warzywną to naprawdę zacna sprawa i osobiście uwielbiam ją przyrządzać. Jest prosta, pożywna i doskonale zabija głód). Lubię kłaść na pajdę chleba posmarowaną masłem. Tego typu „kanapka” jest nie tylko idealna w smaku, ale również znacznie wygodniejsza, niż mozolna walka z widelcem. Poza tym kto powiedział, że nie można tak robić? Niby nikt, ale za każdym razem kiedy tak robię ktoś, kto akurat jest w moim towarzystwie i nie zna mnie pod względem kulinarnym jest zawsze mocno zdziwiony. Bo to przecież strasznie dziwne tak jeść! I to mnie nieco zaskakuje, bo nie widzę nic zdrożnego w takiej formie spożywania żarcia. Skoro na chleb można kłaść ser, szynkę, ogórka i inne produkty, to czemu by nie machnąć również sałatki lub bigosu? No właśnie, stąd z jednej strony rozumiem, że kogoś może zaskoczyć nieortodoksyjne podejście do takich potraw, a z drugiej nie jest to powód do wielkiego szumu. A na ogół przynajmniej jedna osoba zrobi z tego niesamowite halo. I po co? Toć to normalna sprawa i nie ma się tym co podniecać. Ja wiem, że pewnie myślicie, iż wyolbrzymiam, ale naprawdę za każdym razem wysłuchuję zaskoczonych opinii jak to dziwnie jem. Kiedyś było to śmieszne, obecnie irytuje. Rzecz jasna nie robię scen, bo i po co, ale ni jest to nic miłego.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      wtorek, 29 stycznia 2013 17:44
  • sobota, 26 stycznia 2013
    • Domowy catering

      -Stary, a gdyby tak zająć się robieniem jedzenia dla ludzi?

      -Manos, wiesz ile to trzeba mieć pozwoleń? Sanepid to przecież początek przygody, jeśli chcesz, by gotowanie stało się Twoją drogą życiową.

      -Dobra, ale to są szczegóły niejako formalne, a ja mówię, żeby teraz nieco pokombinować w zakresie bardziej samej koncepcji tego jak moglibyśmy zarabiać na żarciu. I powiem Ci na co wpadłem. Otóż będziemy robić coś w rodzaju domowego cateringu. Zakładamy stronę z formularzem, ludzie wpisują co będą chcieli i na kiedy oraz ile osób będzie na przyjęciu, my to robimy i dowozimy. Pomysł nie jest jakiś wybitnie oryginalny, ale przecież na większą skalę takie coś w naszym mieście nie istnieje. Więc spokojnie możemy określić jakie przepisy są w obszarze naszych umiejętności i jedziemy. Skoro w Krakowie dziewczyny mogą robić domowe żarcie możliwe do odebrania przez klientów kilka dni po złożeniu zamówienia, to czemu by nie pokombinować w tym stylu, ale w inny sposób?

      Taką właśnie konwersację odbyłem kilka dni temu. Co prawda nie zapaliłem się do idei własnego cateringu, bo wiem, że moje umiejętności kulinarne wciąż nie są na tyle mocne, by porywać się na takie coś, niemniej muszę znajomemu przyznać, iż kombinuje on całkiem nieźle. Raz, że jest znacznie lepszy niż ja w kuchni, a dwa – ma wizję i chęć do realizowania się w tym kierunku. Dla nas dwóch etat to istna męczarnia, więc solidnie kombinujemy jak wyrwać się z tego kieratu. I on wpadł na taką właśnie koncepcje. Myślicie, że jest sens iść w tym kierunku?

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      sobota, 26 stycznia 2013 23:18
  • czwartek, 24 stycznia 2013
    • Piękne, ale maciupkie potrawy

      Przeglądając propozycje blogerów kulinarnych oraz profesjonalnych kucharzy często zastanawiam się nad pewnym aspektem. Otóż zwrócicie uwagę, iż potrawy przez nich serwowane, które bez problemu możemy obejrzeć na zdjęciach często wyglądają jak małe dzieło sztuki. I super, bo przecież estetyka jedzenia jest również bardzo ważna. Z drugiej jednak strony zastanawiam się czasem, czy nie jest to jednak przerost formy nad treścią. Jasne, im ładniejsze danie, tym bardziej ślinka cieknie, ale czasami patrzę na coś, co w założeniu ma być daniem obiadowym i wyjść z podziwu nie mogę. Bo wygląda to to cudnie, ale jest w zasadzie niezbyt sycące. Kawałeczek mięsa, nieco surówki i fantazyjne ozdoby ciężko zaliczyć jako danie z prawdziwego zdarzenia. Dziecko się tym nie naje, a co dopiero dorosły facet. Pytanie więc – po co?

      A może źle do tego podchodzę? Może przepis zakłada dwa warianty – jeden do pokazywania i zdjęć, drugi do jedzenia. W takim układzie w sumie wszystko jest w porządku, chociaż nie do końca jestem pewien, czy jest sens rozbijać się na drobne. Ale przecież nie zawsze gar zupy będzie wyglądał tak pięknie, jak zupa rozlana na eleganckim talerzu. Ponoć fotografowanie jedzenia to sztuka, którą wcale nie tak łatwo opanować. To możliwe, niemniej ja pozostanę przy pichceniu klasycznym, czyli typowo użytkowym, artyzm zostawiając innym. Taka specjalizacja wyjdzie nam wszystkim na dobre, bo co jak co, ale estetyka moją mocną stroną nie jest.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      czwartek, 24 stycznia 2013 23:13
  • wtorek, 15 stycznia 2013
    • Gdy potrawy niszczą zdrowie

      Moja koleżanka walczy z żołądkiem. A tam, nie tylko ona, bo jakoś zaskakująco sporo ludzi w okolicach 30 zaczęła mieć problemy gastryczne. Wyszły lata picia i żarcia potraw typu pizza, burgery i inne świństwa. Do tego ci, którzy palą fajki mogą również uścisnąć sobie własną prawicę, gdyż dym tytoniowy bardzo negatywnie wpływa nie tylko na nasze płuca, ale również na żołądek. Niespodzianka prawda?

      W każdym razie okazało się, że znajoma szczególnie mocno cierpi, gdy zje potrawy, w których jest obecnych zielony ogórek. A gdy zje tylko i wyłącznie jego to w ogóle tragedia. Oczywiście pokarmowe przygody sprawiły, że udała się do fachowca, bo to przecież nic miłego. I co się okazało? Otóż ogórek składa się głównie z wody. A ta niestety chłonie sporo syfu z gleby oraz powietrza. W sytuacji, gdy żołądek jest wrażliwy to każde takie, stosunkowo skoncentrowane chemikalia są w stanie mocno odbić się na zdrowiu.

      Niestety, gotowanie w takiej sytuacji jest skomplikowane, gdyż nawet te najbardziej zdrowe rzeczy mogą okazać się niezbyt pożyteczne dla naszego ciała. To w sumie straszne, bo dieta w takim układzie jest ciężka do ułożenia. W końcu nie jesteśmy w stanie przewidzieć co właściwie powinno znaleźć się na naszym talerzu. Przepisy na zupy wydają się w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem, ale także mogą pojawić się tutaj problemy. Bo na przykład mięso użyte w przyrządzaniu zupy było mocno naszpikowane antybiotykami itd. Jak widzicie, sporo problemów.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Gdy potrawy niszczą zdrowie”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      wtorek, 15 stycznia 2013 01:03
  • niedziela, 13 stycznia 2013
    • Przepisy na koninę

      Konina nie jest czymś, co w naszym kraju ma specjalnie wielkie szanse na wzięcie. Faktem jest, iż są w kraju miejsca, w których można kupić na przykład burgera z konia (w Warszawie jedno takie miejsce jeszcze jakiś czas temu było na pewno), niemniej przepisy na kotlet w bułce bazujący na tym sympatycznym zwierzęciu nie ma raczej szans na znalezienie swojego miejsca w Polsce. Po pierwsze chodzi oczywiście o kwestie mentalne, gdyż konie nie kojarzą nam się z jedzeniem, lecz czymś szlachetnym. Oczywiście, są firmy robiące wędliny z koni, jak wspomnieliśmy można zjeść burgery itd. ale na ogół nie jest to coś standardowego.

      Z drugiej strony w grę wchodzi jeszcze jeden aspekt. Otóż w naszym kraju egzotyczne smaki niekoniecznie się sprawdzają. Weźmy na przykład taką baraninę. Rzecz raczej niespecjalnie popularna, ale jakiś czas temu weszła do naszego krajobrazu gastronomicznego wraz z kebabami. Od tego czasu pojawiły się też inne potrawy bazujące na baranku jak na przykład burgery. Ale w sumie to wszystko jedna bajka. I okazuje się, że nie jesteśmy tym mięsem jakoś specjalnie zainteresowani. Miejsca oferujące tego typu wariant raczej się z niego wycofały, gdyż rzecz po prostu nie schodziła.

      Chyba nie jesteśmy przyzwyczajeni do eksperymentowania z jedzeniem i wciąż koncentrujemy się wokół tego, co znamy i lubimy. Może chodzi też o pieniądze? Bo jedzenie tanie nie jest, więc nie chcemy szafować naszymi środkami na coś, co może trafi zaraz do śmietnika.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Przepisy na koninę”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      niedziela, 13 stycznia 2013 00:06
  • środa, 09 stycznia 2013
    • Jak dobierać potrawy, by schudnąć

      Pokusy spożywcze to rzecz, która czyha na nas z każdej strony. Nie jest łatwo odchudzać się i odmawiać sobie jedzenia, jeśli z każdej strony atakują nas wszelakie słodkości oraz potrawy serwowane w restauracjach oraz knajpach. Wystarczy tylko, że będziemy akurat w trakcie męczącej diety i przejdziemy koło zwykłej budki z kebabem. Już lekki zapach wystarczy, byśmy zrobili się niesamowicie głodni. A przecież w normalnych warunkach bywa tak, że taka pokusa byłaby dla nas ciężka do przejścia. Co dopiero więc w sytuacji, gdy jesteśmy głodni, zniechęceni i wiemy, że nie możemy sobie pozwolić na takie przysmaki.

      Do tego połączenie soli, cukru oraz tłuszczy to taka mieszanka, która błyskawicznie potrafi uzależniać, szczególnie dzieci, które są znacznie bardziej podatne na takie sugestie spożywcze. Ale i dorośli nie są wcale bardzo odporni. Dlatego też mając na uwadze swoją wagę i zdrowie lepiej ograniczyć przepisy szkodliwe i starać się unikać niezbyt odpowiednich potraw. Jasne, nie jest to banalne i wymaga wielkiego wysiłku. Stąd tyle ludzi ma problem ze zrzuceniem zbędnych kalorii.

      Na szczęście im dalej w las, tym łatwiej. Często naprawdę ciężko jest zacząć, a potem bywa znacznie łatwiej. Z drugiej strony niektórzy mają na odwrót. Na początku dietetyczne potrawy wchodzą dość łatwo, ale z czasem zaczynamy odczuwać coraz większe znużenie ich obecnością. I wtedy przychodzi kryzys. Niestety, nie zawsze potrafimy sobie z nim poradzić.

       

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (1) Pokaż komentarze do wpisu „Jak dobierać potrawy, by schudnąć”
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      środa, 09 stycznia 2013 21:40
  • poniedziałek, 07 stycznia 2013
    • Tłuste jedzenie

      „Nie jedz tego, to tłuste i przytyjesz!” – Ile razy słyszałem tego typu hasła na rodzinnych imprezach. Gdy tak sięgam pamięcią, to trochę śmieszna wydawała się ta trwoga o sylwetkę któregoś z członków rodziny, skoro przynajmniej trzy osoby są sporych rozmiarów, a potrawy przez nie nakładane na talerz ciężko było kiedykolwiek nazwać niewielkimi i chudymi. Nie w tym jednak rzecz, chociaż ciekawe jest postrzeganie pewnych zjawisk kiedyś, a teraz.

      Bardziej zaskakuje mnie fakt jak w sumie mało wiedziano wtedy o odżywaniu. I, co ciekawe, pomimo obecności jednego lekarza w rodzinie. Wychodzono z założenia, że jak tłuste lub słodkie to od razu się tyje. Częściowo słusznie, ale już na przykład fakt łączenia węglowodanów z białkami nie był dla nich czymś oczywistym. Dodatkowo nie wszystkie tłuszcze są szkodliwe, a część jest wręcz niezbędna do prawidłowego funkcjonowania. Są nie tylko materiałem, który jest odżywczy, ale również może stanowić zapas na później (stąd te fałdki na brzuchach). Do tego przepisy zasobne w dobry tłuszcz pomagają nam budować błony komórkowe oraz katalizują  te witaminy, które w wodzie się nie rozpuszczą. Można wymieniać te funkcje bez końca, nie w tym jednak rzecz. Jeśli chcemy być zdrowi powinniśmy mniej polegać na radach rozmaitych rodzinnych „ekspertów”, a więcej na rzeczach zgromadzonych w sieci, książkach oraz czasopismach. Jeśli naprawdę chcemy zadbać o swoje zdrowie czytajmy i interesujmy się szeroko pojęta dietetyką.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 07 stycznia 2013 17:53
  • sobota, 05 stycznia 2013
    • Savoir Vivre

      Czy, gdy jecie i ktoś życzy wam smacznego też macie wrażenie, że sytuacja jest zgoła nienormalna? No bo mając pełne usta ciężko jest raczej wyprodukować czytelne słowo „Dziękuje”. Jasne, każdy wie, iż jedząc potrawy życzy się sobie tego, by smakowały one jak najlepiej. Ale na ogół mówimy te słowa na początku posiłku. Niestety, czasami zdarza się tak, że ktoś dojdzie później lub będąc w restauracji spotkamy delikwenta, którego znamy. Nie musi być to bliski kolega lub koleżanka, zresztą w takiej sytuacji jest nawet lepiej, bo takowy nie obrazi się, gdy spojrzymy znacząco lub odpowiemy tylko skinieniem głowy. Natomiast ktoś, kogo znamy nieco mniej może być niemile zaskoczony, że nie odpowiedzieliśmy na jego kulturalne pozdrowienie.

      Niestety, ja też mam tendencję do mamrotania tego przeklętego „smacznego”, mimo że wiem, iż jest to w sumie bzdura i niepotrzebne marnowanie słów. Ale co zrobić, wbiło mi się to do głowy jak pewnie większości z nas. Inna rzecz, że przepis, który akurat spożywamy wcale nie musi być smaczny. Może się okazać, że jest to nic innego jak okrutny syf, z którym nie mamy za bardzo ochoty się mierzyć, ale tak akurat wyszło, iż nie bardzo jest jak go wyrzucić. A to ktoś stawia, a to jesteśmy na obiedzie u rodziny. W takim układzie słowo „smacznego” jest czymś w rodzaju żartu i to z kategorii tych niezbyt śmiesznych.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      sobota, 05 stycznia 2013 20:43
  • poniedziałek, 31 grudnia 2012
    • Potrawy, a fotografia

      Fotografowanie jedzenia, które to zdjęcia pojawią się potem w gazetach oraz na portalach to wcale nie taka łatwa sprawa. Nie wiem, czy gotowanie jest cięższe lub lżejsze niż robienie zdjęć, ale jedno powiedzieć trzeba na pewno – obie te czynności zdecydowanie nie należą do prostych. Co prawda pewnie wielu mężczyzn* nigdy w życiu nie wejdzie do kuchni, ale są to skrajności.

      Zrobienie zdjęcia dania zimnego jest znacznie łatwiejsze, bo nie ma takiej presji na uchwycenie świeżości. Gorzej, gdy pieczeń ma parować i świecić się tłuszczem rozgrzanym po wizycie w piekarniku. Oczywiście, wszystko da się zrobić w postprodukcji, ale to jedna nie to samo. Stad fotograf kulinariów musi się nie tylko wykazywać sporymi umiejętnościami, ale również refleksem oraz pewnym rodzajem sprytu. Ja wiem, w teorii to nic ciężkiego – gotujemy jedzenie, wystawiamy, oświetlamy i cyk. W praktyce jednak jest bardzo różnie, o czym pewnie spora cześć osób z branży wie doskonale i z własnych doświadczeń. Na szczęście ilość osób, które znają się na tym akurat segmencie mała nie jest.

      *- chociaż to tez się zmienia, bo coraz więcej panów naprawdę lubi przygotowywać potrawy, dzięki czemu kuchnia przestała być domeną typowo żeńską. I dobrze, taki matriarchat, narzucony niejako tradycją i przymusem nie był dobry. Żaden ze mnie lewak i feminista, ale uważam, że przygotowywanie jedzenia to przecież rzecz, która powinna być robiona przez każdego.

      

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      pustyniamiast
      Czas publikacji:
      poniedziałek, 31 grudnia 2012 18:30

Tagi

Kanał informacyjny